Oficialna Zapowiedź
Klika lat temu hasło Need For Speed wzbudzało należyty szacunek i od razu kojarzono je z najlepsza grą wyścigową na rynku. Jedynym tytułem mogącym zagrozić pozycji tej wspaniałej serii było Gran Turismo, jednak obie produkcje dzieliły dość znaczne różnice i często gracze kochali zarówno realistyczne grzanie Toyotą po torze Laguna Seca, jak i piękne krajobrazy otaczające drogę wypełnioną supersamochodami. Niestety, seria od dłuższego czasu zjada samą siebie. Jeżeli można mówić o rewolucji przy okazji piątej i siódmej odsłony, to już kolejne są tylko odgrzewanymi kotletami. Pierwszy Underground miał swój klimat, tematem przewodnim zostały tylko i wyłącznie nocne wyścigi, do tego doszło kilka efektów, świetne udźwiękowienie oraz idealnie dopasowana muzyka. Kolejne przygody po ciemku nie były już tak rajcujące, dodano cukierkową grafikę oraz hip-hop, który w żaden sposób nie zagrzewał do walki. To ostatecznie odpędziło wszystkich starych wyjadaczy tej serii, przyciągnęło natomiast dzieciaki i miłośników dobrej grafiki. Need For Speed został skierowany w zupełnie inny segment rynku, segment który został stworzony wcześniej przez samo EA, miejsce w którym składowano wszystkie coroczne produkcje Fify, Nhla itd. Most Wanted podzielił losy poprzednika, jedyna nowość jaką była jasność, wcale jej nie pomogła i mimo iż sprzedała się bardzo dobrze, to ośmielę się stwierdzić, że nakład kosztem jakości był nic nie warty. Teraz stoimy przed kolejnym etapem serii. Karbon - taki tytuł otrzymała nowa odsłona znanego cyklu. Pierwsze obrazki i informacje, i znów to samo! Ile można?! Dobra, ostatnia szansa, jeżeli ta część nie okaże się godna starszych graczy, to opinia o NFSie jako znakomitej grze przepadnie na wieki.
 |
Co nowego tym razem? Ano znowu niewiele. Kolejny raz z rzędu dane nam będzie zwiedzić jakieś cukierkowe miasto, w którym panuje całodobowy mrok. Chociaż nie! Przecież, jak sam tytuł wskazuje, zajrzymy także do Carbonu! Nie, nie zwiedzimy wnętrzności karoserii z włókna węglowego, ta dwuznaczna nazwa określa także kanion, w którym odbędzie się część nowych wyścigów. Specjalnie dla tegoż wąwozu autorzy przygotowali nam nowe tryby: Canion Drift, Canion Race oraz Canion Duel. Prawda, że szczyt oryginalności? Przyjrzyjmy się jednak pojedynkowi, który jest zawsze jakimś powiewem świeżości w serii. W tym wyzwaniu będzie dane nam zmierzyć się z przeciwnikiem w dwóch etapach. Najpierw on przejedzie tor jako lider, a my będziemy starać się zmniejszyć jego przewagę do minimum, potem role się odwrócą i to nasz samochód będzie uciekał przed goniącym nas konkurentem. Na koniec nastąpi podsumowanie czasów i wyłonienie zwycięzcy. Szczyt oryginalności, nie ma co. EA bardzo chwali sobie nowe wcielenie Driftu, który ma sprawiać jeszcze więcej radości. Najprawdopodobniej obiecanki skończą się na dodanym w tym trybie nitro. Niestety w tej odsłonie wyleci jedyny wartościowy moment w całej rozgrywce – Drag. Wielka szkoda, autorzy zapowiadają jednak, że już za rok przedstawią nam odświeżoną formę tych wyścigów. Jestem ciekaw co wymyślą, dodadzą przepychanki a’la Road Rush? Byłoby miło.
Standardowo elektronicy największą uwagę skupili na grafice, bo przecież tylko ona liczy się w grze, nieprawdaż? Przechwałki o niesamowitym podrasowaniu starego engine’u, które zapewne sprowadziło się tylko do podwyższenia rozdzielczości oraz dodaniu reklamowanego na każdym kroku nowego systemu odbić na lakierze. To podobno ich najnowszy patent, który pod tym względem zniszczy konkurencje. Na screenach jakoś tego nie widać, ale zobaczymy.
Jest jedna rzecz, która nada pożądanego klimatu nowemu NFSowi. Mam na myśli odświeżoną formę wizualnego tuningu, która przypomina teraz bardziej rzeźbienie. Co ja mówię - to jest rzeźbienie! Każdy element samochodu: zderzaki, koła, błotniki itd. możemy teraz dowolnie przedłużać, poszerzać, uwypuklać i co tam jeszcze, aby osiągnąć wymarzony wygląd. Bardzo fajna sprawa, obrzydliwe propozycje części od EA wreszcie zamienimy na unikatowe cudeńka nadające bryce naszego charakteru.
Wygląda na to, ze seria Need For Speed podzieli los pozostałych cykli elektroników. Co roku otrzymamy nową odsłonę, czasem lepszą, czasem gorszą. Odgrzewane kotlety grożą nam już do śmierci. Najnowszy produkt będzie prawdopodobnie u góry sinusoidy wzlotów i upadków, jednak wciąż będzie to znane nam krążenie tymi samymi wózkami po cukierkowych torach w ponurej, szybko męczącej atmosferze. Jeżeli odczuliście w tej zapowiedzi jakąkolwiek niechęć do najnowszych odsłon żądzy prędkości, to bardzo dobrze. Ten tytuł powoli przestaje prezentować jakąkolwiek wartość, sam siebie pogrąża.
űródło www.gry.wp.pl